Walka, emocje i 3 pkt dla Nas. Derby powiatu.

Dziś rozegraliśmy trzecie ligowe spotkanie pomiędzy naszymi drużynami. Przy ładnej pogodzie i dużej publiczności po raz drugi udało się nam pokonać Żuławy. Kibiców było sporo, ale frekwencji z pierwszego spotkania raczej pobić się nie udało. Po raz kolejny zagrał "brat przeciwko bratu". W poprzednich spotkaniach rywalizowali z sobą bracia Kuśnierki, dziś mierzyło się rodzeństwo Piechników, do wiosny lepszy pozostaje starszy :]

Trener Górski chyba nie pamięta kiedy miał do dyspozycji aż tylu zawodników. W kadrze zabrakło tylko kontuzjowanych Markiewicza i Prusieckiego. Na spotkanie przyleciał z Norwegii nawet najmłodszy z braci Popielarzy.
Od początku spotkania realizowaliśmy plan nakreślony przez trenera, sprawdzał się dobrze bo goście nie byli w stanie poważnie zagroźić naszej bramce. My z kolei wyprowadziliśmy kilka szybkich kontr.
Na prowadzenie wyszliśmy już w 6 min spotkania. Dośrodkowanie z rzutu rożnego Dywickiego, wykorzystał Grot strzelając głową tuż przy słupku. Była to pierwsza bramka "Edka" w naszych barwach. Kilkanaście minut później szybką akcje przeprowadził Dywicki, mógł strzelać z narożnika 'piątki', ale próbował odgrywać lepiej ustawionemu Grotowi, który nie zdążył do podania bo był faulowany. Sędzia karnego się jednak nie dopatrzył. Dwie dobre okazje miał także Popielarz T. W jednej z sytuacji był na spalonym, w drugiej pośpieszył się ze strzałem i nie trafił w światło bramki. Goście najgroźniejsi byli ze stałych fragmentów gry. Po dośrodkowaniach z rzutów rożnych i wolnych robiło się 'gorąco' pod naszą bramką. Z gry trudno było przedrzeć się przez dobrze grającą tego dnia naszą defensywę.

W drugiej połowie gra wyglądała tak samo. Zmiana nastąpiła po około 10 min gry. Po rzucie wolnym zaspała nasza obrona, Dratwa dwukrotnie bronił dobijany strzał ale zabrakło asekuracji i było 1:1. Goście po tym trafieniu 'rzucili się" na nas chcąc wyjść szybko na prowadzenie, jak by wiedzieli że kiedy stracimy pierwszą bramkę kolejne to tylko kwestia czasu. Udało się przetrwać napór Żuław i zaczęliśmy grać lepiej. Z przodu mieliśmy już więcej miejsca, bo goście atakowali większą ilością graczy. Na niespełna 20 min przed końcem kolejną szybko akcję przeprowadził Dywicki, wdarł się w pole karne i przed samym strzałem został wycięty, chyba przez bramkarza (do końca nie wiadomo bo atakowało go aż 4 graczy), faul nie pozwolił "Kuffurowi" dokończyć spotkania. Pewnym egzekutorem rzutu karnego jest Popielarz Ł, którzy zdobywa już 4 bramkę w tej rundzie. Po trafieniu na 2:1 nowodworzanie zaatakowali jeszcze większą liczbą zawodników co pozwalało nam wychodzić z kolejnymi groźnymi akcjami. W 77 min po jednej z takich akcji trafiliśmy na 3:1. Atak ładnym podaniem do Kowalskiego, rozpoczął Dywicki. "Kowal" popędził po skrzydle i na raty wyłożył piłkę Popielarzowi T, który nie bez problemów dał nam dwubramkowe prowadzenie. Do końca spotkania wynik się już nie zmienił i sprawiliśmy małą niespodziankę ogrywając wyżej notowanego rywala. Po tym meczu zrównaliśmy się punktami z Żuławami i awansowaliśmy na 7 pozycję. Po 8 ligowych kolejkach w klasyfikacji spotkań u siebie ustępujemy tylko liderowi z Kwidzyna.

W dzisiejszym spotkaniu było wszystko co w derbowych pojedynkach być powinno - walka i emocje. Licznie zgromadzonej publice mecz mogło się podobać, kolejna okazja do najważniejszych derbów powiatu wiosną w Nowym Dworze.

UWAGA! Po w lub w trakcie spotkania na parkingu, przy wjeździe, za "klatką" doszło do uszkodzenia auta. Biały Fiat Punto został przytarty a okolicach przedniego zderzaka, ślady mogło zostawić czerwone auto! Jeśli ktoś coś widział prosimy o kontakt.

Na koniec podziękowania dla wszystkich, którzy wsparli naszą inicjatywę pomocy Januszowi. Udało się zebrać bardzo ciekawą kwotę która z pewnością pomoże w rehabilitacji. Jeszcze raz dziękujemy.

 

 
CZARNI 3 : 1 ŻUŁAWY
Dratwa M.
Fortas K. (65')
Piechnik M.
Kowalski A.
Popielarz Ł. (k)
Kuśnierek M.
Dywicki M.  (80')
Mallek S. 
Grot E.
Popielarz T.
Jakubowski M. 
   
   Zmiany:  
Górski T. (65')
Popielarz M. (80')
   
Rombalski A.
Bukowski R.
Mierzwa M.
Staniszewski P.
Piątek M.
Nie zagrali

Derby w 8 kolejce


W najbliższą niedzielę czekają nas kolejne derby. Po raz trzeci w historii o ligowe punkty powalczymy z nowodworskimi Żuławami. Pierwsze spotkanie z sobą rozegraliśmy jesienią 2011 roku w Nowym Dworze Gd. Przegraliśmy wtedy 5:1, a przebieg spotkania przypominał nasz ostatni ligowy mecz w Malborku. W rewanżu wiosną w Przemysławiu wygraliśmy 2:1. Tamten pamiętny sezon zakończyliśmy na pierwszym miejscu, Nowy Dwór zajął 5 pozycję.
Oprócz ligi raz mierzyliśmy się w Pucharze Polski (18 września 2013), przegraliśmy u siebie 0:2. Także raz zagraliśmy spotkanie sparingowe, przed obecnym sezonem w Nowym Dworze Gd. ponownie przegraliśmy, 3:1. Bilans spotkań bezpośrednich zdecydowanie na korzyść Żuław.
Aktualnie goście niedzielnego spotkania będą faworytem meczu. Jesteśmy w małym dołku po 'malborskim blamażu'.  Tracimy do Żuław, które zajmują 5 pozycję, 3 oczka.
Dobry występ, a jeszcze lepiej zwycięstwo dało by nam niezłego 'kopa' na kolejne spotkania i pozwoliło by się trochę odbudować psychicznie. Trener Górski powinien mieć do dyspozycji optymalny skład, udało się dotrwać niektórym bez kartki w ostatnich spotkaniach o co były małe obawy.

W czasie spotkania prowadzona będzie zbiórka na rehabilitację Naszego kolegi Janusza 'Ulka' Pawłowskiego, byłego zawodnika m.in. Wisły Drewnica. Każdy będzie mógł pomóc.


ZAPRASZAMY NA MECZ, NIEDZIELA GODZ. 16:00

Tak przechodzi się do histori....

Z pewnością nie tak miało wyglądać spotkanie w Malborku. Nie wiadomo co się wydarzyło, ale już po 10 min było po meczu. Tak się dzieje kiedy głowy i 'jaja' zostawia się w szatni.
Pierwszą bramkę straciliśmy chyba już 2 minucie, czwartą w 10 min. A po 28 minutach było już 6:0. Zapowiadało się na największe lanie w historii naszych ligowych występów. Po pół godzinie gry każdy z nas już chciał jechać do domu, nikomu już nie chciało się dalej grać.
Wszystkie bramki straciliśmy prawie w identyczny sposób, dośrodkowanie z boku boiska i strzał z bliskiej odległości. Każde dośrodkowanie kończyło się bramką dla gospodarzy.
Udało się nam nam pozbierać i drugą połowę zremisowaliśmy 1:1. Mimo dużej przewagi Pomezanii nie 'zbłaźniliśmy' się jeszcze bardziej.

Nie bez znaczenia mógł być brak w sobotnim meczu trenera. Za tydzień okazja do rehabilitacji. U siebie zmierzymy się z Żuławami, ale jak nic się nie zmieni możemy przeżyć podobne spotkanie.

 

 
POMEZANIA 7 : 1
CZARNI
    Dratwa M.
Kowalski (78')
Grot E.
Kuśnierek M. (68')
Piechnik M.
Fortas K. 
Dywicki M.
Popielarz Ł.
Mallek S.
Jakubowski M.
Popielarz T.
   Zmiany: Bukowski R. (68')
Mierzwa M. (78')
     
  Nie zagrali: Staniszewski
Starek

Osłabieni do Malborka

W sobotę o godz. 16:00 zagramy z Pomezanią o kolejne ligowe punkty. W Malborku niestety będziemy grać w osłabieniu i musimy uważać aby nie powtórzyła się sytuacja z Waglikowic, gdzie braki kadrowe spowodowały mały pogrom.
W tabeli Pomezania zajmuje pozycję zaraz przed nami, mamy po 10 pkt ale nasz sobotni rywal ma lepszy bilans bramkowy. Tegoroczny spadkowicz rozegrał jesienią u siebie 3 spotkania, w których doznał dwóch porażek.
Pomijając kilka sparingów, w których różnie bywało, raz mierzyliśmy się w lidze. W rozgrywkach IV ligi dwukrotnie remisowaliśmy, w Przemysławiu 1:1 i w Malborku 2:2.
Faworytem spotkania będą gospodarze, ale może uda się sprawić niespodziankę i zapunktować na trudnym terenie.


ZBIÓRKA W SOBOTĘ O GODZ. 14:00

Thriller z Lasowicami

W 6 kolejce zmierzyliśmy z Jurandem Lasowice, obawialiśmy się tego spotkania. Mieliśmy w pamięci ostatni sparing, w którym gładko pokonaliśmy dzisiejszego rywala. Dziś goście zagrali już w innym składzie i o wynik nie było już tak łatwo. Do tego, z niewyjaśnionych powodów, grało się dziś ciężko - nic nam nie wychodziło, gra się nie 'kleiła'.

W pierwszych 45 min bramek nie oglądaliśmy, ale okazji z obu stron nie brakowało. Goście dwukrotnie mieli sytuację "sam na sam", w obu przypadkach pudłowali. U nas najlepsze okazję mieli Popielarz T. który trafił w poprzeczkę oraz Kowalski, który nie trafił (znowu) z czterech metrów do pustej bramki.

Druga odsłona meczu w pełni wynagrodziła słabe pierwsze trzy kwadranse. Po około 3 min gry ładnym strzałem z szesnastu metrów popisał się Mallek, umieszczając piłkę "w długim rogu". Nie mineły kolejne 3-4 min i było 2:0. Z prawej strony piłkę dorzucał Piechnik, ale zrobił to tak "niefortunnie", że przelobował bramkarza gości. Po niespełna 15 min drugiej połowy było już 3:0. Dośrodkowanie z prawej strony Grota, na bramkę, strzałem głową zamienił Dywicki - i jak się później okazało także nie chciał strzelać. I chyba wszyscy pomyśleli, że jest już po 'zawodach'.  Stworzyliśmy jeszcze kilka groźnych okazji z których przynajmniej 1 lub 2 powinniśmy wykorzystać. Po objęciu trzy-bramkowej przewagi graliśmy już na luzie, akcję się zazębiały. Mieliśmy mecz pod kontrolą, ale około 70 min zaczęły dziać się dziwne rzeczy. W przeciągu 5-7 min straciliśmy dwie bramki i goście mieli rzut karny.
Po błędzie w środku pola Jurand zdobył pierwszą bramkę. Dwie minuty później kapitalnym strzałem z wolnego Polus zdobył drugą bramkę dla Lasowic. Nie otrząsnęliśmy się po drugiej bramce i goście stanęli przed szansą wyrównania. Kuśnierek zagrał ręką w polu karnym, i tylko sędzia wie dlaczego nasz obrońca nie wylądował po tym zagraniu w szatni. Do piłki ustawionej na '11' metrze podszedł najlepiej grający gracz gości Polus, ale nie dał rady pokonać Dratwy. Jeśli goście w tej akcji by wyrównali myślę, że o punkt a nawet zwycięstwo było by już tego dnia trudno. Goście dążyli do wyrównani, ale na szczęście już się ogarnęliśmy i długie piłki z każdej części boiska nam nie zagrażały.
W 89 min udało się nam zdobyć czwartą bramkę. Świetnie zachował się Dywicki, który powalczył na lewej stronie z obrońcą i wyłożył piłkę wprowadzonemu Rombalskiemu. Adam w drugim ligowym meczu zdobył swoją debiutancką bramkę. 

Drugą połowę zaczęliśmy kapitalnie. I chyba tak duża przewaga i łatwość z jaką ją uzyskaliśmy nam zaszkodziła. Nie wiele brakowało a powtórzylibyśmy "wyczyn" z poprzedniej rundy z meczu z Gedanią, kiedy także prowadziliśmy 3:0 i szczęśliwie zremisowaliśmy. Jak widać na błędach się nie uczymy, ale szczęście było dziś po naszej stronie i zainkasowaliśmy kolejne punktu. Które pozwoliły nam wskoczyć na piątą pozycję.
Za tydzień, chyba w meczu kolejki, zamierzymy się na wyjeździe z czwartą w tabeli Pomezanią Malbork.

 

 
CZARNI 4 : 2 JURAND
Dratwa M.
Fortas K. (75')
Bukowski R (45')
Kowalski A. (65')
Popielarz Ł.
Kuśnierek M.
Dywicki M.
Mallek S. 
Grot E.
Popielarz T.
Jakubowski M. 
   
   Zmiany:  
Piechnik M. (45')
Rombalski A. (65')
Górski T. (75')
   
Markiewicz T.
Piątek M.
Nie zagrali:  

Czarni - Jurand

W niedzielę czeka nas ważne spotkanie. Zagramy z drużyną Juranda Lasowice, która traci do nas jeden punkt. Lasowice w pierwszych 5 kolejkach dwukrotnie wygrywały (z Miłoradzem oraz Chojnicami II), zanotowały także 3 porażki (z Nowym Stawem, Czerskiem i ostatnio Wąglikowicami). Po meczu z Jurandem czekają nas potyczki z kandydatami do awansu, tak więc jutrzejszy mecz może być jedyną wrześniową okazją do zapunktowania :]
Do tej pory raz w lidze mierzyliśmy się z Jurandem, w sezonie 2006/2007. U siebie wygraliśmy 5:1, w Lasowicach 1:4. Przed sezonem w ramach przygotowań nasze drużyny rozegrały sparing, na wyjeździe wygraliśmy 2:6. Teraz gra toczyć się będzie o zupełnie inną stawkę. Jeszcze 3-4 kolejki i powinna się nam wyklarować sytuacja w tabeli, musimy mocno się sprężyć aby znaleźć się w połowie stawki - bo taki cel założyliśmy sobie przed sezonem.

Mecz z Jurandem w niedzielę o godz. 16:00.

Bez pucharu w tym sezonie....

Nie wywalczymy Pucharu Polski co wiążę się z utratą szansy na występ w eliminacjach Ligi Europejskiej w następnym sezonie.  Przegraliśmy dziś w Kmiecinie z Błękitnymi 5:2 w II rundzie. Bramki dla naszej drużyny zdobyli Dywicki oraz Mallek.
Można napisać, że jakie założenia i nastawienie przed meczem takie potem granie.

Drużyna gospodarzy była dziś zdecydowanie lepsza i zasłużenie nas wysoko pokonała.

Na całe szczęście obyło się bez żadnych kontuzji, a na przyszłość trzeba pomyśleć o występach w regionalnym pucharze, który nie wiadomo dlaczego jest obowiązkiem....

Derby w II rundzie Pucharu Polski

Dziś w II rundzie PP zagramy z Błękitnymi Kmiecin. Będzie to pierwszy oficjalny mecz pomiędzy naszymi drużynami. W okresie przygotowawczym z Kmiecinem rozegraliśmy sparing, który wygraliśmy 1:5. Dziś o podobny wynik raczej nie padnie, środek tygodnia nie ułatwia zebrania się w pełnym składzie, dlatego trener Górski nie będzie mógł skorzystać z kilku graczy
Błękitni podobnie jak i my przegrali w ostatniej ligowej kolejce. Ulegli u siebie Koronie Rywałd 1:3. I po czterech kolejkach A-Klasy zamiast na pozycji lidera wylądowali na 8. Mają na koncie 6 pkt. za wygrane w meczach z LKS Waplewo i Orłem Subkowy.

Spotkanie zaplanowane jest w środę na godz. 17:00 w Kmiecinie.

Bez niespodzianki.

Bez niespodzianki zakończyło się nasze dzisiejsze spotkanie z Rodłem. Lider pewnie pokonał naszą drużynę 3:0. Od początku spotkania ustawiliśmy się defensywnie i w pierwszej połowie dało to efekt. Gospodarze byli częściej przy piłce, często gościli pod naszym polem karnym, ale trafić do siatki nie mogli lub dobrze interweniowała nasza obrona. Z naszej strony najlepszą okazję do otworzenia wyniku miał Jakubowski, który w trudnej sytuacji "sam na sam" uderzył tuż nad poprzeczką. Pod koniec pierwszej połowy swoją najlepszą szansę miał także Dywicki, próbując lobować bramkarza trafił jednak prosto w niego.

Druga połowa wyglądała podobnie, z tą różnicą że zawodnicy z Kwidzyna ruszyli na nas z jeszcze większym impetem. Graliśmy jednak dobrze z tyłu, ale mieliśmy też dużo szczęścia, kiedy po dobitce rzutu wolnego piłka zatrzymał się na słupku. Mecz rozstrzygnął się po godzinie gry. Rodło nie trafiło po składnej akcji, a po długim zagraniu swojego golkipera. Piłkę na prawej stronie przejął Górka minął Kowalskiego i sinym strzałem umieścił piłkę przy 'krótkim' słupku. Po kilku minutach było już 2:0. Dośrodkowanie z lewej strony wykorzystał strzelec pierwszej bramki i było praktycznie po meczu. W drugiej części anie razu poważnie nie zagroziliśmy bramce gospodarzy. Trzy razy z dystansu próbował Mallek, dwukrotnie blokowany w 'szesnastce' był Dywicki. W ostatnich minutach meczu kwidzynianie trafili do siatki jeszcze raz i mecz zakończył się wynikiem 3:0

 Nie mieliśmy dziś, z tak grającym przeciwnikiem, większych szans. Rodło zasłużenie wygrało i chyba jest najpoważniejszym kandydatem do awansu, a może i do wygrania w tym sezonie ligi. My się nie załamujemy wiedzieliśmy, że o jakiekolwiek punkty w Kwidzynie będzie bardzo ciężko (chociaż po pierwszej połowie ......)
W tabeli spadliśmy o 4 pozycje. Obecnie zajmujemy 9 miejsce. Za tydzień szansa do poprawienia konta punkowego, zagramy u siebie z Lasowicami.

 
RODŁO 3 : 0
CZARNI
    Dratwa M.
Kowalski 
Grot E.
Kuśnierek M.
Bukowski R. (45')
Fortas K. (68')
Dywicki M.
Popielarz Ł.
Mallek S.
Jakubowski M.
Popielarz T.
   Zmiany: Piechnik M. (45')
Górski T. ()68'
     
  Nie zagrali:  Piątek M.

W niedzielę do lidera.

W weekend czeka nas ciężki wyjazd do Kwidzyna na mecz z liderem. Po czterech kolejkach Rodło jako jedyny zespół ma na koncie komplet punktów. Do tego dołożyli w środę wygraną w Pucharze Polski ze Starym Polem 2:1. My po słabym początku zaczynamy grać lepiej, ale czy wystarczy to na sprawienie jakiejś niespodzianki - bo za taką będzie trzeba uznać każdy inny wynik niż zwycięstwo gospodarzy. Trener Górski najprawdopodobniej będzie miał do dyspozycji cały skład, nikt nie pauzuje z powodu kontuzji ani kartek.

Z drużyną z Kwidzyna dwukrotnie graliśmy w lidze, w sezonie 2011/12 w klasie okręgowej  (którą wygraliśmy) oraz rok później w IV lidze. Historia naszych spotkań:
2011 - Czarni - Rodło 2:1 (Popielarz M, Popielarz T.)
2012 - Rodło - Czarni 2:2 (Dywicki, Popielarz T.)
2012 - Rodło - Czarni 4:3 (Popielarz T; Fortas, Ciechanowski)
2013 - Czarni - Rodło 6:2 (Popielarz M. 2; Dywicki, Mallek, Fortas, Markiewicz)

W Kwidzynie jeszcze wygrać się nam nie udało. Może uda się kiedy nikt na nas nie stawia. Będzie ciężko nasz najbliższy rywal mocno wzmocnił się przed sezonem i chyba jest jednym z głównych kandydatów do powrotu klasę wyżej.

Mecz o godz. 17:00. Wyjazd godz. 14:30 - JEDZIEMY SAMOCHODAMI!

 

Czarni - Spójnia 6:0 (3:0)

W 4. serii gier zmierzyliśmy z debiutującą w V lidze Spójnią Sadlinki. Jakim pogromem zakończył się nasz ostatni mecz z beniaminkiem długo nie zapomnimy. Nie był to nasz pierwszy mecz z drużyną z pod Kwidzyna. Czasy naszych potyczek to jeszcze Klasa-B, między rokiem 2000 a 2003 graliśmy z sobą 6 krotnie. Cztery razy zwyciężaliśmy, raz schodziliśmy pokonani i raz padł remis.

Od tamtych czasów dużo się pozmieniało w obu ekipach, i drużyna z Sadlinek była dla nas wielką niewiadomą. Duże kadrowe zmiany w szeregach beniaminka, dziwny zaciąg nowych graczy z trójmiasta (chyba zawodnicy widzą się tylko na meczach?)
Po pierwszych trzech kolejkach było się czego obawiać. Spójnia straciła tylko jedną bramkę (najmniej w lidze), strzelając 6, zajmowała 4 pozycję z dwiema wygranymi na koncie. Dlatego do spotkania przystąpiliśmy mocno skoncentrowani od początku - co przyniosło założony efekt.

Trener Górski nie mógł dziś skorzystać z kontuzjowanego Mallka, zabrakło także Piątka oraz Piechnika. Wybiegliśmy na plac gry w prawie identycznym składzie jak parę dni wcześniej z Błękitnymi. Od pierwszych minut zagraliśmy agresywnie, walczyliśmy na każdym metrze boiska. Stworzyliśmy kilka akcji ale oprócz zagrożenia dla bramki goli z tego nie było. Wynik około 24 min otworzył Jakubowski, w zamieszaniu pod bramką gości uderzył "po długim rogu" z około 16 metra. W 33 min w polu karnym 'wycięty' został Dywicki. Do rzutu karnego podszedł Popielarz Ł. i w drugim spotkaniu z rzędu nie pomylił się z jedenastki. Na pięć minut przed przerwą sędzia podyktował kolejnego karnego. W polu karnym Jakubowski przepychał się z obrońcą, który zagrał piłkę ręką. Jak karny to Popielarz Ł; a jak to ostatnio bywa kończy się to bramką i teraz nie było inaczej - 3:0. Mimo jeszcze kilku świetnych okazji do podwyższenia pierwsza połowa kończy się wynikiem 3:0.

Na drugą połowę plan mógł być tylko jeden. Czekać na przeciwnika, który musiał zaatakować. I tak też było, Spójnia próbowała kreować jakieś akcje ale nasza obrona kolejny raz była nie do przejścia. Po ponad 15 minutach drugiej odsłony było praktycznie "po zawodach". Dwukrotnie w sytuacji "sam na sam" znalazł się Dywicki i dwukrotnie umieścił piłkę w siatce. Przy pierwszym trafieniu ładnie asystował Jakubowski, przy drugiej bramce trener Górski. Strzelanie zakończyliśmy około 73 min. Z rzutu wolnego dośrodkowywał Bukowski, a Popielarz T. z około szesnastego metra głową umieścił piłkę w siatce po raz szósty.
Było jeszcze kilka szans na podwyższenie, ale kulała już skuteczność. Najciekawszą akcję w ostatnich minutach stworzył Popielarz Ł. Ponad 60 metrowy rajd zakończył się akcją "sam na sam" z bramkarzem Spójni, piłka po strzale naszego obrońcy minimalnie minęła bramkę. Na szczęście mimo wysokiego wyniku skoncentrowani byliśmy do końca i spotkanie zakończyliśmy z czystym kontem.

Chyba po słabym początku wracamy na właściwe 'tory'. Z pewnością naszą obecną formę za tydzień zweryfikuje lider i główny kandydat do awansu. Ale o tym będziemy myśleć później, na chwilę obecną cieszymy się z dobrego spotkania.

TRENUJEMY W TYM TYGODNIU WTOREK I CZWARTEK
MECZ PUCHARU POLSKI W KMIECINIE PRZEŁOŻONY O TYDZIEŃ.

 
CZARNI 6 : 0 SPÓJNIA
Dratwa M.
Fortas K.
Prusiecki P. (45')
Kowalski A. (70')
Popielarz Ł. (k)(k)
Kuśnierek M.
Dywicki M. (77')
Górski T. (65')
Grot E.
Popielarz T.
Jakubowski M.
   
   Zmiany:  
Bukowski R (45')
Wojdak M. (65')
Mierzwa M. (70')
Rombalski A. (77')
   

 

Nie zagrali:  

Pierwsze 3 pkt!!!

Na pierwszą wygraną musieliśmy czekać do trzeciej serii gier, w której pokonaliśmy gości ze Starego Pola 1:0 (0:0).
Przez większość spotkania mieliśmy przewagę, która jednak nie przekładała się na klarowne okazję pod bramką Błękitnych. W pierwszej części wynik mógł otworzyć Grot, po wrzutce Dywickiego nie trafił głową w piłkę mając przed sobą pustą bramkę. Goście jedyny celny i zarazem najgroźniejszy strzał oddali około 25 min, po rzucie rożnym i strzałem głową obrońcy Błękitnych świetną interwencją popisał się Dratwa.
Około 35 min sędzia nie odgwizdał ewidentnego faulu w polu karnym na Dywickim, wyprzedzony obrońca gości 'wyciął' naszego pomocnika w narożniku. Faul widzieli wszyscy, łącznie z zawodnikami przyjezdnych, ale nie Pan w różowej koszulce.

W drugiej połowie graliśmy już lepiej. Częściej gościliśmy pod bramką Błękitnych, ale groźnych strzałów w kierunku bramki brakowało. Około 70 min kolejny rajd lewą stroną Dywickiego zakończył się faulem w polu karnym, tym razem nie było już żadnych wątpliwości. Nasz etatowy wykonawca 'jedenastek' się nie pomylił i było 1:0. Po wyjściu na prowadzenie z jeszcze większym animuszem zaatakowaliśmy. Dwukrotnie szansę miał Górski, ale najlepszą okazje zmarnował Kowalski. Podawał Dywicki, a 'Kowal' z pięciu metrów nie trafił do pustej już bramki. Chwilę później w zamieszaniu w 'piątce' obrońca Starego Pola trafił w słupek swojej bramki. Do 92 min nic się nie zamieniło i zanotowaliśmy pierwszą wygraną w tym sezonie.

Najbardziej możemy się cieszyć z naszej gry defensywnej, bo z przodu jeszcze jest dużo do poprawy.
Kolejna okazja do podreperowania nastojów w najbliższą niedzielę. U siebie zagramy z beniaminkiem, Spójnią Sadlinki.

 

 
CZARNI 1 : 0 BŁĘKITNI
Dratwa M.
Fortas K.
Piechnik M.
Kowalski A.
Popielarz Ł. (k)
Kuśnierek M.
Dywicki M.
Mallek S. (20')
Grot E.
Popielarz T.
Jakubowski M.
   
   Zmiany:  
Górski T . (20')    

Mierzwa M.
Prusiecki P.
Wojdak M.

Nie zagrali:  

3. kolejka. Czarni - Błękitni

W środę rozegramy trzecią ligową kolejkę. Dobrze, że po "kaszubskim blamażu" kolejny mecz jest tak szybko. Jest okazja do rehabilitacji i poprawienia nastojów oraz dorobku punktowego. Tylko czy będąc w formie w jakiej jesteśmy na pewno powinniśmy się cieszyć z kolejnego zbliżającego się spotkania?! Przekonamy się w środowe popołudnie.

Naszym przeciwnikiem będą Błękitni Stare Pole. Drużyna ze Starego Pola ma koncie 3 pkt, za wygraną w miniony weekend z Szarżą Krojanty 1:0. W pierwszej kolejce Błękitni, podobnie do nas również przegrali w Wąglikowicach, ale tylko 3:1.
W historii naszych spotkań ligowych zagraliśmy z sobą w sezonie 2004/2005. Na inaugurację rundy jesiennej wygraliśmy w Przemysławiu 3:1, na wyjeździe wiosną przegraliśmy 5:1.

Na dzień dzisiejszy nie jesteśmy faworytem tego spotkania, ale wiemy na co nas stać i powalczyć o korzystny rezultat na pewno możemy. Prawdopodobnie w środę trener Górski będzie miał już do dyspozycji wszystkich zawodników.

Zbliżająca się środa jest jedynym dniem w środku tygodnia, w którym będziemy rozgrywać spotkania ligowe. Na nasze szczęście mecz gramy u siebie, bo w przypadku jakiegoś dalekiego wyjazdu ze składem mogłoby być krucho? Mało ciekawie prezentuje się sytuacja Wąglikowic oraz Chojnic, które kolejno grają w Sadlinkach (godz. 16) i Lasowicach (godz. 17). Takie ponad 100 kilometrowe wycieczki w środku tygodnia chyba mijają się z celem. Gramy amatorsko, mamy rodziny i prace. Jak by sezonu nie można było rozpocząć tydzień wcześniej i wszystkie kolejki zmieściły by się w weekendowe terminy.....

Strona 1 z 21

.NASTĘPNE MECZE

NEXT
V LIGA 2014/15 - Kolejka 9
Datum So, 04. Paź. 2014 Beginn 16:00
Orzeł Subkowy
Orzeł
-:- Nextmatch Czarni Przemysław
CzarniTERMINARZ

V LIGA 2014/15 - Kolejka 10
Datum N, 12. Paź. 2014 Beginn 14:00
Czarni Przemysław
CzarniTERMINARZ
-:- Nextmatch Kornowscy Szarża Krojanty
Kornowscy

OSTATNI MECZ
V LIGA 2014/15 - Kolejka 8
Datum N, 28. Wrz. 2014 Beginn 16:00
Czarni Przemysław
CzarniTERMINARZ
3:1 Season statistics Żuławy Nowy Dwór Gd.
Żuławy

.MINI TABELA

# Zespół M Pkt
1 Rodło 8 24
2 Gryf 8 20
3 Borowiak 8 19
4 Pomezania 8 16
5 Radunia 8 14
6 Żuławy 8 13
7 Czarni 8 13
8 Orzeł 8 11
9 Grom 8 10
10 Piaski 8 10
11 Kornowscy 8 10
12 Jurand 8 9
13 Błękitni 8 7
14 Spójnia 8 6
15 Chojnice 8 2
16 Delta 8 0

.NASTĘPNA KOLEJKA

Kto jest Online

Odwiedza nas 17 gości oraz 0 użytkowników.

FanBox