W niedzielę gościmy u ostatniej drużyny.

W 8 kolejce zmierzymy się w Tczewie z rozbitym po spadku z IV ligi Gryfem 2009. Nasz niedzielny rywal w 7 spotkaniach nie zdobył jeszcze punktu i strzelił tylko 4 bramki. W poprzednim sezonie Gryf zajął ostatnią pozycję w IV lidze (nie licząc wycofanego Zawiszy Borzytuchom) i po raz pierwszy w swojej krótkiej historii rozpoczął rozgrywki ligowe na szczeblu V ligi.
Gryf powstał w 2009 roku z połączenia dwóch zasłużonych tczewskich klubów - Wisły i Unii, które na długi czas zniknęły z 'futbolowej mapy'. Po dwóch latach gry Gryf 2009 'powtórzył" osiągnięcia Wisły oraz Unii i także zagrał na szczeblu (nowej) III ligi, w której jednak nie zdołał się utrzymać.

Dziś drużynie z Tczewa bliżej do przedostatniej ligi na pomorzu niż do sukcesów z lat poprzednich. Po zeszłorocznym spadku skład organizacyjnie i kadrowo dużo się pozmieniało. Większość czołowych graczy powędrowała do Subków, które na dzień dzisiejszy liderują w naszej lidze. Ale to już kłopoty 'gryfitów', z którymi jak większość drużyn muszą sobie radzić.

Z Gryfem 2009 rywalizowaliśmy w IV lidze - sezon 2012/2013 oraz w V lidze - sezon 2014/2015.
Historia naszych gier:
Gryf - Czarni 1:1 (IV)
Czarni - Gryf 1:3 (IV)
Czarni - Gryf 1:1 (V)
Gryf - Czarni 4:0 (V)

W niedzielę starcie nr. 5. Jeśli podejdziemy odpowiednio skoncentrowani i zagramy na swoim poziomie powinniśmy osiągnąć dobry rezultat, ale jeśli powtórzymy grę z drugiej połowy ostatniego spotkania to już dziś Gryf może dopisywać sobie pierwsze punkty w tym sezonie.

Początek meczu w niedzielę o godz. 14:00

Zlani na włsnym boisku

W niedzielę odnieśliśmy największą porażkę na własnym boisku w ostatnich latach. Borowiak Czersk rozniósł nas aż 1:6 (1:1). Z powodu małych braków w składzie między słupkami stanąć musiał Sas, który do tej pory komplet minut spędził w obronie.


Pierwsza połowa nie zapowiadała takiej porażki. Lepiej w pierwszych minutach reprezentowali się goście. Byli częściej przy piłce i stwarzali, kolejne niegroźne okazje. W 20 min sędzia podyktował rzut karny dla gości i było 1:0.2 min później faulowany w polu karnym był Dywicki. Przed szansą doprowadzenia do wyrównania stanął Mallek, ale jego słaby strzał z karnego pewnie złapał bramkarz Czerska. Na 5 min przed końcem wyrównaliśmy. Podanie Kuśnierka wykorzystał Dywicki, uderzając z ostrego kąta w krótki róg.
W ostatnich 15 min drugiej połowy osiągnęliśmy zdecydowaną przewagę i tylko dzięki naszej nieskuteczności nie prowadziliśmy z Borowiakiem różnicą dwóch czy nawet trzech bramek. Kilka świetnych sytuacji na zamianę marnowali Popielarz T. z Dywickim.

Na drugą połowę wychodziliśmy z zamiarem kontynuowania gry z ostatnich minut pierwszej części. Na początku mamy dobrą okazję, ale Łukian w sytuacji "sam na sam" uderza nad poprzeczką. Chwilę później szybki atak gości i przegrywamy 1:2. Nie minęły 2 kolejne minuty i było 1:3. Nasza gra się posypała. Jak by mało było problemów, od 67 min graliśmy w "10". Psychicznie nie wytrzymał Mallek i za drugą żółtą kartkę opuścił plac gry. Goście do końca meczu nie opuszczali już naszej połowy. Kolejne akcje kończyły się bramkami i licznik zatrzymał się na 6. My czekaliśmy tylko na końcowy gwizdek sędziego.

Szkoda straconych punktów, porażka była wliczona - ale nie blamaż. Teraz możemy sobie gdybać jak by się spotkanie zakończyło gdybyśmy wykorzystali chociaż połowę sytuacji w końcówce pierwszej części. Druga sprawa to informowanie kilka godzin przed meczem podstawowych zawodników o swojej nieobecności.

W następnej kolejce jedziemy do Tczewa mierzyć się z ostatnim w tabeli Gryfem. Jeśli kontynuować będziemy grę z drugiej połowy ostatniego spotkania ostatni zespół ligi ma szansę na pierwsze punkty w sezonie.....

 
CZARNI 1 : 6 BOROWIAK
Sas G.
Złoty P.
Fortas K.
Kuśnierek M.
Staszko K. (72')
Górski T.
Łukian Ł.  (54')
Dywicki M.
Mallek S. =
Kruglicki M. (54')
Popielarz T.
   
     
Suma M. (54')
Szablewski S. (54')
Bąkowski K. (72')
 Zmiany:  
  Nie zagrali:  

W niedzielę z Borowiakiem

W najbliższej kolejce zmierzymy się z Borowiakiem Czersk. Obecnie goście niedzielnego spotkania wyprzedzają nas o 3 pkt i są 3 pozycje wyżej w tabeli. Po 6 kolejkach Borowiak ma na koncie 4 wygrane, remis i porażkę. Mogą się pochwalić "najszczelniejszą' defensywą w lidze. Do tej pory stracą średnio jedną bramkę na mecz.
Borowiak jest jedną z drużyn, która zdecydowanie nam "nie leży". W poprzednim sezonie przegraliśmy w Czersku 5:1, a u siebie 1:3.

Zapowiada się ciężka walka o punty. Start w niedzielę o godz. 15:00.

Chojniczanka II 2: 1 Czarni

Po raz kolejny bez punktów w Chojnicach. Tym razem jednak spotkanie było najbardziej wyrównane i byliśmy blisko wywiezienia jakiejś 'zdobyczy'.
Nie mam w zwyczaju za porażkami obwiniać sędziów, bo wiadomo jako to niewdzięczna robota, ale tym razem czujemy się po prostu oszukani.
Całe spotkanie miało praktycznie taki sam przebieg. My graliśmy głęboko, a gospodarze atakiem pozycyjnym próbowali tworzyć akcje. Nie byli jednak w stanie przebić się przez szczelnie grającą tego dnia defensywę. Największe zagrożenie tworzyli po strzałach z dystansu oraz stałych fragmentach gry. My podobnie, po rzutach wolnych czy autach w pobliżu pola karnego potrafiliśmy stworzyć jakąś akcje.
Na prowadzenie wyszliśmy w 13 min. Dośrodkowanie lewą nogą Sasa wykorzystał Popielarz T; strzelając głową przy słupku. Do końca pierwszej części gra toczyła się głównie w środkowej części. Chociaż w jednej sytuacji przed stratą bramki uratował nas Dratwa, broniąc silny strzał zza szesnastki.

Drugą połowę zaczęliśmy dobrze. Stworzyliśmy kilka okazji do podwyższenia. Najlepsze dwie sytuacje miał Dywicki, także Szablewski przy odrobinie spokoju mógł pokusić się o trafienie. Po około 10 min gry chyba nie potrzebnie się tak głęboko cofnęliśmy. Daliśmy się zepchnąć do głębokiej defensywy. Na własne życzenie - przez 20 min gry nie mogliśmy wyjść z własnej połowy. Gospodarze dalej bili głową w mur. Nasza obrona radziła sobie z mnóstwem dośrodkowań. W 70 min dobrze sędziujący tego dnia arbiter popełnił (nie tylko zadaniem naszych graczy) poważny błąd. W zamieszaniu w polu karnym z bardzo bliskiej odległości gracz Chojnic nabił rękę Sasa. Nie było może by w tym nic dziwnego, gdyby sędzia cokolwiek widział. A Sas faktycznie w rękę piłką dostał, ale miał ją wyprostowaną wzdłuż ciała, z tak bliskiej odległości nie miał szans na żadną reakcję. Rzut karny pewnie wykorzystał najaktywniejszy w drużynie Chojniczanki Mikita. Gospodarze dalej atakowali, stworzyli nawet jedną dobrą akcję, ale ponownie popisał się Dratwa broniąc w sytuacji "sam na sam". W 80 min kolejny błąd sędziów. Około 1,5 metrowego nie zauważył nienadążający za akcją liniowy. Kolejny raz bramkarz nas nie uratował i było 2:1. Sędziowie bardzo podnieśli ciśnienie.
Grać zaczęliśmy dopiero po stracie drugiej bramki. Kilka długich zagrań pod pole karne gospodarzy pozwoliło nam stworzyć kilka akcji. Najgroźniej było po rzutach rożnych, których w ostatnich minutach było około 5-6. Najbliżej wyrównania był w 90 min Brzezicki, ale silny strzał z bliskiej odległości ładnie wybronił golkiper.
Wynik się już nie zamienił i po raz kolejny przegraliśmy w Chojnicach.

Już po meczu, w luźnej rozmowie z arbitrem głównym dowiadujemy się, że karny była tak "50 na 50". Moim zdaniem jeśli nie jest się pewnym, takich sytuacji się nie gwiżdże. Człowiek zarywa całą niedzielę, nie ma go w domu do 12 do 22, i przez błędy arbitrów wraca załamany.
Trudno takie życie. Nie pierwszy i nie ostatni taki przypadek, takie właśnie są uroki tego sportu. Tak jak my się mylimy na boisku tak mylą się i sędziowie.

Za tydzień spotkanie z najszczelniejszą defensywą naszej ligi - u siebie zagramy z Czerskiem.

 
 

CHOJNICE II
2 : 1 CZARNI
    Dratwa M.
Sas G.
Złoty P.
Brzezicki S.
Kuśnierek M.
Staszko K.
Fortas K. (75')
Dywicki M. 
Mallek S. 
Szablewski S. (83')
Popielarz T.
     
   Zmiany: Łukian Ł.. (75')
Kruglicki M. (83')
  Nie zagrali: Górski T

Najdalsza podróż w sezonie.

W najbliższą niedzielę udamy się na najdalszy wyjazd w sezonie. O godz. 16:00 zmierzymy się z rezerwami Chojniczanki. W Chojnicach gościć będziemy po raz czwarty. Jak do tej pory każdy mecz kończył się porażką. Sezon 2012/2013 w rozgrywkach IV ligi polegliśmy 5:1. Dwa sezony później (14/15) było trochę lepiej po przegraliśmy tylko 3:1. Ostatnią wizyta utkwiła nam mocno w pamięci. W poprzednim sezonie w rezerwach Chojniczanki za jakąś karę wystąpiła w meczu z nami większość zawodników na co dzień grających  w I lidze - zakończyć się mogło to tylko w jeden sposób. Ponieśliśmy największą porażkę w historii naszych V-ligowych występów 13:1. 

Czy tym razem uda się wywieść korzystny wynik? Chojniczanka II wygrał ostatnie 4 ligowe spotkania i z pewnością będzie faworytem spotkania.

Do Chojnic jedziemy autokarem. Więcej na temat wyjazdu na piątkowym treningu.

"Bohater ostatniej akcji"

W niedzielne upalne popołudnie gościliśmy vicelidera z Malborka. Znając możliwości swoje i Pomezanii od początku spotkania zagraliśmy głęboką defensywą. Goście byli częściej przy piłce, ale poważnego zagrożenia pod bramką Wernera nie stwarzali. Wszystkie ataki były skutecznie rozbijane przez naszą defensywę. Mieliśmy także swoje szansę po kontratakach. Najlepszą miał po dośrodkowaniu Łukiana, Popielarz T; ale uderzył bardzo niecelnie.
Największe zagrożenie pod bramką Pomezanii stwarzaliśmy po stałych fragmentach oraz dośrodkowań z "autów". W 26 min po "firmowym" zagraniu Sasa, głową na bramkę uderzył Dywicki. Błąd popełnił golkiper gości, złapał futbolówkę stojąc już za linią bramkową.
Z atakami Pomezanii radziliśmy sobie aż do 40 min. Chyba mało kto się spodziewał, że stracimy bramkę z rzutu rożnego. Nie wykorzystaliśmy przewagi wzrostu, popełniliśmy błąd w ustawieniu i było 1:1. Goście poszli za ciosem i po kolejnych 4 min było już 1:2. Napastnik wykorzystał błąd w komunikacji naszego bramkarza i obrońcy.

Na drugą połowę nie wyszliśmy z zamiarem rzucenia się na przeciwnika, aby szybko odrobić straty. Skończyło by się to najprawdopodobniej kolejnymi bramkami dla Malborka. Kontynuowaliśmy grę z pierwszej części. Kolejne szanse miał Popielarz T; najlepszą po akcji z Dywickim, ale w sytuacji "sam na sam" uderzając lewą nogą nie zaskoczył bramkarza. Po godzinie gry daliśmy się zaskoczyć po raz kolejny ze stałego fragmentu gry. Sprytnie rozegrany rzut rożny i było 1:3. Po objęciu dwubramkowego prowadzenia z każdą kolejną minutą goście grali co raz głębiej licząc na kontrataki. W 70 min złapaliśmy kontakt. Rzut rożny wykonywał Suma, w polu karnym pogubili się obrońcy gości, a Brzezicki z bliska mocnym uderzeniem umieścił piłkę w siatce. Dla Szymona była to pierwsza bramka w Naszym zespole. Po tym trafieniu uwierzyliśmy w osiągnięcie jeszcze korzystnego wyniku.
Pomezania mogła szybko odpowiedzieć na nasze trafienie, ale dwie szybkie akcje lewą stroną skończyły się niecelnymi strzałami. W ostatnich 10 min trener Górski postawił na grę trójką obrońców. Goście nie atakowali już z takim animuszem, chcąc dowieść korzystny wynik do końca. Sędzia doliczył do regulaminowego czasu gry jeszcze 4 min. Praktycznie nie schodziliśmy z połowy gości. W ostatniej minucie meczu na strzał z ponad 30 metrów zdecydował się Kuśnierek. Piłkę zmierzającą w spojenie na rzut rożny sparował bramkarz Pomezanii. Stały fragment wykonywał Mallek, w polu karnym walczyło 21 zawodników, a największym sprytem wykazał się Kuśnierek uderzając głową przy dalszym słupku. Dla "Jędrola", który już parę lat gra w Naszej drużynie było to dopiero pierwsze trafienie. Sędzia już nie wznowił spotkania.

Nie tylko wynik cieszy, ale również nasza postawa na boisku. Może i dużym "fuksem", ale potrafiliśmy odrobić stratę dwóch bramek z jednym głównych faworytów do awansu.

Za tydzień wyjazd do Chojniczanki II. Wspomnienia z ostatniego spotkania w Chojnicach nie miłe.

 

 

 
 
CZARNI 3 : 3 POMEZANIA
Werner M.
Sas G.
Złoty P.
Fortas K. (83)
Kuśnierek M.
Staszko K. (74')
Łukian Ł. (62')
Dywicki M.
Mallek S.
Brzezicki S. (71')
Popielarz T.
   
     
Suma M. (62')
Górski T. (71')
Wójcik S. (74')
Szablewski S. (83')
 Zmiany:  
Bąkowski K. Nie zagrali:  

W niedzielę z Pomezanią...

W najbliższej kolejce zmierzymy się na własnym boisku z jednym z głównych faworytów do awansu w tym sezonie - Pomezanią Malbork. Po remisie w pierwszej kolejce w Stężycy 3:3, Pomezania odniosła kolejno 3 wygrane i aktualnie zajmuje 2 pozycje. Wyprzedza nas o jedno oczko. Z pewnością murowanym faworytem tego spotkania będą goście, którzy nie miło wspominają ostatnią wizytę w Przemysławiu i z pewnością liczą na rewanż.
W poprzednim sezonie Pomezania walczyła z Gromem o awans do ostatniej kolejki, jednak o punkt lepsi okazali się nowostawianie. W całym sezonie Malbork poniósł tylko dwie porażki, w tym jedną na naszym boisku - co było chyba największą sensacją rundy wiosennej.

Każdy inny wynik niż pewne zwycięstwo Pomezanii będzie niespodzianką, ale to jest tylko piłka, która potrafi pisać różne scenariusze.

Początek w niedzielę o godz. 16:00

Historia naszych spotkań:

IV liga - sezon 2012/2013:
Czarni - Pomezania 1:1
Pomezania - Czarni 2:2

V liga - sezon 2014/2015
Pomezania - Czarni 7:1
Czarni - Pomezania 1:4

V liga - sezon 2015/2016
Pomezania - Czarni 2:0
Czarni - Pomezania 1:0

 

Słabo, ale z kompletem. Junior bohaterem.

W 4 kolejce o punkty walczyliśmy w Korzeniewie. W poprzednim sezonie wygraliśmy na boisku Wisły 1:2.
W sobotę rozegraliśmy najsłabsze spotkanie w tym sezonie. Przez całe spotkanie nic nam nie wychodziło, gra "się nie kleiła", notowaliśmy dużo strat i niedokładnych zagrań.

Pierwsza część spotkania w naszym wykonaniu była o wiele lepsza niż druga. Graliśmy wysokim pressingiem, a gospodarze nie potrafili nam w żaden sposób zagrozić. Stworzyliśmy kilka sytuacji po których mogliśmy objąć prowadzenie, w jednej z akcji umieściliśmy nawet piłkę w siatce ale sędzia z dużym opóźnieniem odgwizdał spalonego.
Na kilka minut przed przerwą błąd obrońcy wykorzystał Dywicki, nie zmarnował sytuacji "sam na sam" i było 0:1.

Druga cześć to już totalna klapa z naszej strony. Mając w pamięci ostatnie spotkania, w których dominowaliśmy w drugich połowach pomyśleliśmy chyba, że mecz "wygra się sam". Za bardzo się cofnęliśmy dając sporo miejsca gospodarzom, którzy skrzętnie to wykorzystali. Bramka wyrównująca "wisiała w powietrzu", aż w 70 min po błędzie w polu karnym Popielarza gospodarze umieścili piłkę w siatce. W przeciągu kilku kolejnych minut gospodarze mogli dołożyć kolejne trafienie, na szczęście kolejny raz dobrze spisywała się nasza defensywa. W ostatnich 7-8 min udało się nam osiągnąć znaczną przewagę, Wisła skupiła się na obronie wyniku co zemściło się w 90 min. W jednej z ostatnich akcji spotkania wprowadzony 15 min wcześniej Szablewski zapewnił nam cenne 3 pkt. Dwukrotnie jego uderzenia bronił bramkarz Korzeniewa, ale trzecia próba była już skuteczna - piłka po drodze odbiła się jeszcze od poprzeczki i wylądowała w bramce. W drugiej minucie doliczonego czasu "dobiliśmy" załamanych gospodarzy. Po najładniejszej akcji meczu bramkę po podaniu Brzezickiego zdobył Dywicki. 

Cieszy wynik, czego z pewnością nie można powiedzieć o naszej grze. Przed tygodniem mimo porażki, z przebiegu gry zasłużyliśmy na wygraną - teraz sytuacja był odwrotna. Jak widać piłka jest nieprzewidywalna.
Za tydzień spotkanie z jednym z murowanych faworytów do wygrania w tym sezonie ligi, zobaczymy w jakiej faktycznie jesteśmy dyspozycji.

 

 

WISŁA 1 : 3 CZARNI
    Werner M.
Sas G.
Złoty P.
Brzezicki S.
Kuśnierek M.
Staszko K. (85')
Łukian Ł. (73')
Dywicki M.
Mallek S. 
Górski T.
Popielarz T.
     
   Zmiany: Szablewski S. (73')
Wójcik S. (85')
  Nie zagrali: Kruglicki M.
Bąkowski K.

Puchar Polski w tym sezonie nie dla Nas...

7 września 2016 r. mieliśmy rozegrać spotkanie w ramach II rundy Pucharu Polski. "Ślepy los" zafundował nam około 90 kilometrową  wycieczkę w środku tygodnia do Sadlinek.
Niestety spotkanie ze Spójnia nie dojdzie do skutku.

Poinformowaliśmy już gospodarzy oraz PomZPN (Gdańsk i Malbork)

Pozostałe pary II rundy PP, podokręg Malbork:

PP-4   Powiśle Stary Targ - Błękitni Stare Pole

PP-5   Spójnia Sadlinki - St. Drewnica Czarni Przemysław

PP-6   Relax Ryjewo - Żuławy Nowy Dwór Gdański

PP-7   Pomezania Malbork - Powiśle II Dzierzgoń

PP-8   Wisła Korzeniewo - Wolny Los (automatycznie przechodzi do III Rundy)

Zmarnowana szansa na kolejne punkty.

Przerwaliśmy passę zwycięskich spotkań i dopiero w trzeciej kolejce straciliśmy pierwszą bramkę.
Po raz drugi gościliśmy w Kleszczewie. W poprzednim roku doznaliśmy wyraźnej i zasłużonej porażki 4:1. Wtedy gospodarze grali o wiele lepiej. Sobotni mecz może nie wyszedł Sparcie, ale już nas tak nie zdominowali.

Pierwsze 45 min było wyrównane, dwie drużyny stworzyły po kilka okazji które mogły zakończyć się bramkami. Z naszej strony najbliżej trafienia dwukrotnie był Popielarz T. po dośrodkowaniach Mallka. Swoje okazje mieli także Łukian oraz Dywicki. Nic jednak nie chciało wpaść. Co nie udawało się nam udało się gospodarzom. Szybka kontra z 25 min zakończyła się dośrodkowaniem i strzałem z około 5 metra.
Do końca pierwszej części gra toczyła się w głównie w środkowej części boiska.

Druga połowa to już zupełnie inny obraz gry. Praktycznie całą drugą połowę spędziliśmy na połowie Sparty. Gospodarze chyba od 46 min postanowili bronić już korzystnego wyniku. Co kilka minut przeprowadzaliśmy ataki skrzydłami lub próbowaliśmy dośrodkowań z rzutów wolnych. Wszystko kończyło się na obrońcach Sparty lub fatalnie pudłowaliśmy. W 70 min mieliśmy kapitalną okazję do wyrównania. Po minięciu 3 obrońców w polu karnym faulowany był Popielarz T. Sam poszkodowany wykonywał rzut karny, ale strzelił tak słabo i sygnalizowanie że golkiper Sparty nie miał większych problemów z obroną.
Najprawdopodobniej strzelona bramka wyrównująca dałaby nam większego 'kopa', co pociągnęło by za sobą kolejne bramki - bo przewagę uzyskaliśmy znaczącą.
Oczywiście i kleszczewianie mieli swoje okazje z kontrataków. Dwa szybkie "wypady" mogły, a nawet powinny zakończyć się kolejną bramką, ale napastnicy pudłowali z najbliższej odległości.

Po meczu pozostała sportowa złość, bo zmarnowaliśmy szansę na kolejne punkty. Sami przeciwnicy chwalili nas po spotkaniu, mówiąc że mieli sporo szczęścia zwłaszcza w drugiej połowie. Niestety za dobrą grę nikt punktów jeszcze nie dostał i aby już takiej sytuacji nie przeżywać poprawić musimy skuteczność. Okazja do poprawy już za tydzień w Korzeniewie.

 

SPARTA 1 : 0 CZARNI
    Dratwa M.
Sas G.
Złoty P.
Brzezicki S.
Suma M. (60')
Staszko K.
Łukian Ł.
Dywicki M.
Mallek S. 
Górski T.
Popielarz T.
     
   Zmiany: Szablewski S. (60')
  Nie zagrali: Wójcik S.
Bąkowski K.

Komplet po dwóch kolejkach....

Po dwóch pierwszych kolejkach mamy na koncie komplet oczek i bilans bramkowy 7:0 (mecz z Błękitnymi zweryfikowany jako 0:3 dla Nas). Wspólnie z Żuławami otwieramy ligową tabelę. Do tego jako jedyna drużyna z naszej ligi nie straciliśmy jeszcze bramki. Takiego startu w naszej V-ligowej historii jeszcze nie mieliśmy - nawet w roku, w którym wygraliśmy okręgówkę.

W niedzielę trener Górski miał do dyspozycji 17 osobową kadrę. Mecz rozpoczęliśmy w identycznym zestawieniu jak przed tygodniem w Starym Polu. Pierwsza połowa była wyrównanym widowiskiem, żadnej z drużyn nie udało się osiągnąć znaczącej przewagi. Dużo było walki w środkowej części, a akcje jedni jak i drudzy tworzyli głównie po błędach przeciwnika.

Druga część meczu w pełni wynagrodziła słabe początki. Kibice w to ciepłe deszczowe popołudnie w końcu doczekali się bramek. Po 2 min drugiej części prowadziliśmy już 1:0. Rzut wolny z około 25 metra wykonywał Mallek, skopiował uderzenie Neymar'a z finałowego meczu z Niemcami w Rio. Szybka bramka ustawiła chyba już całe spotkanie. Zaczęliśmy grać lepiej i konstruowaliśmy kolejne akcje. Nie minęło 5 min i było 2:0. Akcję w środku rozpoczęli Górski z Popielarzem, wypuszczając po lewej flance Dywickiego, który dokładnym dośrodkowaniem obsłużył Łukiana. W 70 min podwyższyliśmy na 3:0. Prawą stroną rajd dośrodkowaniem zakończył Łukian, a niepilnowany w polu karnym Popielarz T. z powietrza uderzył tuż przy słupku. Na 15 min przed końcem ustaliliśmy wynik spotkania. Z lewej strony dośrodkowywał Mallek, a Popielarz T. uprzedzając obrońcę i bramkarza głową zdobył swoją drugą bramkę.
W ostatnich 10 min nasza gra się trochę posypała, zmiany i duże rozluźnienie spowodowały że inicjatywę przejęli goście i kilkukrotnie byli bliscy zdobycia bramki. Na całe szczęście dobrze spisująca się w ostatnim czasie defensywa nie dała się zaskoczyć.

Oficjalny debiut w lidze zanotował kolejny z juniorów podopiecznych trenera Cieśluka. Suma Mateusz.
Jeśli dalej będziemy kontynuować grę z podobnym zaangażowaniem, to górna połówka tabeli jest bardzo realna i osiągalna w tym sezonie.

Za tydzień wyjazd do jednej z czołowych drużyn ubiegłego sezonu - Sparty Kleszczewo.

 

 
CZARNI 4 : 0 METEOR
Werner M.
Sas G.
Złoty P.
Fortas K. (70')
Kuśnierek M.
Staszko K.
Łukian Ł.  (85')
Dywicki M.
Mallek S.  (81')
Górski T. (75')
Popielarz T.
   
     
Suma M. (70')
Szablewski S. (75')
Bąkowski K. (81')
Wójcik S. (85')
 Zmiany:  
Dratwa M.
Kruglicki M.
Nie zagrali:  

3 oczka na inaugurację!!!

Sezon 2016/17 przyszło nam zainaugurować na boisku w Starym Polu. Od pięciu lat czekaliśmy na komplet punktów w pierwszym ligowym spotkaniu.
Ostatnie dwie wizyty na boisku Błękitnych kończyły się naszymi zwycięstwami. W sezonie 2014/2015 wygraliśmy 1:3, w ostatnim sezonie 2015/2016 - 1:2.

Początek dzisiejszego spotkania nie zapowiadał, że wywieziemy ze Starego Pola jakiekolwiek punkty. W pierwszej części gospodarze grali lepiej. My momentami nie potrafiliśmy przebić się pod pole karne rywali. Chociaż od drugiej minuty mogliśmy prowadzić. Po podaniu od Łukiana silnie na bramkę uderzył Popielarz T; ale golkiper gospodarzy popisał się ładną interwencją.
Błękitni zdominowali środek boiska i co róż prostopadłymi podaniami przeszywali naszą obronę. Dwu lub trzykrotnie od utraty bramki ratował nas, debiutujący w bramce, Michał Werner. Kilka razy w dogodnych sytuacjach mylili się napastnicy Błękitnych.

Na drugą połowę wyszliśmy z zamiarem poprawienia błędów, które popełnialiśmy przed przerwą. Po czterech minutach gry rzut rożny wykonywał Dywicki. Dośrodkowanie dość niespodziewanie przelobowało bramkarza i zrobiło 0:1. Bramka zmieniła diametralnie obraz gry. Gospodarze zaczęli atakować większą liczbą graczy, a my za każdą upływającą minutą osiągaliśmy większą przewagę. W ostatnich 15 min spotkania powinniśmy przynajmniej raz wykorzystać którąś z sytuacji, które sobie stworzyliśmy - a było ich sporo.
Dopiero w 91 min udało się nam przypieczętować wygraną. Dośrodkowywał Dywicki, a niezdecydowanie bramkarza Błękitnych wykorzystał Popielarz T. umieszczając futbolówkę w bramce między nogami golkipera.

Na duży '+' w tym spotkaniu zasługuję nasza cała defensywa. Rzadko zdarza się nam zagrać na zeru z tyłu a co dopiero w meczu wyjazdowym - ostatni raz na wyjeździe wygraliśmy nie tracąc bramki 86 spotkań temu (w Leźnie 0:3, 1 września 2013).
Dziś w naszej drużynie zadebiutowało dwóch nowych zawodników. W bramce Werner, który ostatnie rundy spędził m.in w Gryfie Tczew i Centrum Pelplin. Michał dziś udowodnił, że będziemy mocnym punktem między słupkami i z pewnością podniesie rywalizację w bramce. Drugim debiutantem był Kamil Staszko, który dołączył do nas z drużyny juniorów. Z byłej drużyny Cieśluka w tym sezonie zobaczymy jeszcze Mateusza Sume, Marcina Kruglickiego oraz Szablewskiego, który już debiutował w poprzednim sezonie. Ostatnim nowym graczem w naszej drużynie jest Szymon Brzezicki, obrońca który ostatni sezon grał w Dąb Kadyny, a wcześniej m.in. w III ligowej Olimpii 2004 Elbląg czy Olimpii Elbląg.

 

 
BŁĘKITNI 0 : 2
CZARNI
    Werner M.
Staszko K.
Sas G.
Złoty P.
Kuśnierek M.
Fortas K.
Popielarz T.
Dywicki M.
Mallek S.
Łukian Ł. (88')
Górski T.
     
   Zmiany: Szablewski S. (88')
  Nie zagrali: Dratwa M.
Wójcik S.
Bąkowski K.
Jakubowski M.

Ostatnia gra kontrolna.

W ostatnim sparingu przed zbliżającym się sezonem wygraliśmy ze SKRĄ Kończewice 5:1 (1:1). Do spotkania podeszliśmy chyba mało skoncentrowani, bo w pierwszej części marnowaliśmy mnóstwo okazji, notowaliśmy dużo strat i niedokładnych zagrań. Po zmianie stron nasza gra wyglądała już lepiej - nie licząc samej końcówki.
Bramki zdobyli: Popielarz T. i Dywicki po 2, Popielarz M. (k) - dla którego był to pierwszy kontakt z graniem od ponad 3 lat.

W najbliższą sobotę zainaugurujemy nowy sezon w Starym Polu, początek o godz. 15:00.

Strona 1 z 33

.NASTĘPNE MECZE

.MINI TABELA

# Zespół M Pkt
1 Orzeł 7 19
2 Żuławy 7 18
3 Chojnice 7 18
4 Borowiak 7 16
5 Pomezania 7 14
6 Radunia 7 13
7 Gwiazda 7 12
8 Powiśle 7 10
9 Czarni 7 10
10 Sparta 7 10
11 Błękitni 7 7
12 Szarża 7 7
13 Wda 7 4
14 Meteor 7 3
15 Wisła K. 7 1
16 Gryf 7 0

.NASTĘPNA KOLEJKA

NO ITEMS

Kto jest Online

Odwiedza nas 11 gości oraz 0 użytkowników.

FanBox